artykuł

Felieton Ambrożego Łezki

Niedawno zakończyło się Trzecie Zebranie Porozumienia Muscotah. Trwało do późna, a zostało jeszcze przedłużone przez żywotne aż do w pół do drugiej w nocy rozmowy zakapiorów, którzy nie dali się „wygonić” do spania, bo chcieli rozmawiać. Wszyscy świetnie się spisali, a dyskusje niektórym z członków przypominało „stare dobre czasy” ze światów, których na Tym Dzikim Zachodzie już nie ma.

Nastały zatem czasy nowe. Nie jeden raz „starzy” dowódcy odmawiali dowodzenia, przez co młodzieniaszkowie – vide ja – rzucani byli na wodę głęboką. Dziesiątki rad wyświetlały ekrany komputerów. Pewne zupełnie nowe twory – takie jak wspomniane Porozumienie – mają się
na szczęście dobrze, rosną, niebawem wejdą w okres dojrzewania, ale wierzę, że mimo okresu buntu będzie choć lubiło swoich staruszków, nawet jeśli ich liczba oscyluje nawet do dwudziestu różnych osób. Nie znam odpowiednika podobnej struktury z innych serwerów, dlatego w tym dziale żadnych „starych dowódców” nie spotkam, rozkazów na monitorach nie uraczę, a sam ze swoimi kolegami
i koleżankami z Muscotah rychło się zestarzeję.

Idea Porozumienia Muscotah była prosta. Istniejące na serwerze sojusze powinny ze sobą współpracować, aby świat aktywizować, utrzymywać przy życiu – i ożywiać – a także wyznaczać kierunki i cele jego rozwoju. Fakt, że przynależymy do różnych koalicji nie oznacza, że nie możemy
ze sobą rozmawiać. Nie znaczy to też, że nie możemy ze sobą współpracować. A z pewnością nie ma niczego wspólnego z nakazem wzajemnej nienawiści.

Po trzech spotkaniach przyznaję, że się da. Ostatnie z Zebrań było ważne Pierwszy raz to nie ja pełniłem funkcję tzw. Gospodarza – na forum współdzielonym przez ugrupowania Porozumienia Muscotah znajduje się wykaz paragrafów zatytułowany „Porządek dyskusji ogólnoserwerowych” opisujący zasady takiego wydarzenia – zaś frekwencja była zaskakująco wysoka. Raport sporządzany każdorazowo po wydarzeniu pokazuje, iż na discordowym kanale sojuszu FCA (Foedus Corvī Albī,
łac. Związek Białego Kruka) obecnych na zakończenie obrad było aż osiemnaście osób. Mimo wszelkich burz, gromadka ta porozumiała się. Uchwalono mechanizmy piętnujące zachowania frasujące poszczególnych z członków. Omawiano zatem działania uznawane za niemoralne
lub nieczyste w świetle zasad obyczajowych Tego Dzikiego Zachodu, a proszę mi uwierzyć, drogi Czytelniku, kodeks moralności tej gry jest równie zaskakujący, jak fenomenalność socjologiczna całokształtu. Ustalono również kolejne kwestie dotyczące fortowego życia Muscotah, mówiąc między innymi o budowie fortów, pod które działki leżą odłogiem, a także o nieograniczaniu się do walk
na małych fortach. Właściwie do nieograniczania się do walk na czymkolwiek. Z tego powodu wiemy, że będziemy bawić się zarówno na maluchach, jak i na średniakach – już teraz trwają tam bitwy
z imienia Święta Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej – a także dużych fortach.

To oczywiste, że zdarzają się spory przy okazji podobnych spotkań. Są one dość regularne i często doprawdy ogniste. Strony bywają uparte i wykazują symptomy gorących głów. Tutaj pomaga matematyka, bowiem gdy dwa stosiki się palą, a szesnaście osób zacznie polewać je wodą z kubłów, to wreszcie ogień zostaje ugaszony, zaś nowa jakość może na wzór Feniksa z tych popiołów powstać. Pompatyczne, prawda?

Gdy piszę te słowa, w Sejmie przy mównicy stoi Straż Marszałkowska i przegłosowuje się ustawę dotyczącą polskiego sądownictwa. Być może płonna, lecz wciąż żywa jest we mnie nadzieja, że skoro udało się na Tym Dzikim Zachodzie stworzyć działające w jednym i wspólnym celu porozumienie, to podobnie uda się z Polakami w całym kraju, a nawet na świecie, bo części polskiej diaspory pragnie wrócić do Ojczyzny. Odpowiedzialność za aktywność i żywotność świata niewirtualnego jest przecież w naszych rękach. O wiele zaś łatwiej jest być aktywnym i żywotnym w świecie rzeczywistym. Tutaj trzeba się logować i otwierać okna. Tam zaś wystarczy ubrać buty i zamknąć za sobą drzwi, by stanąć za tym, w co się wierzy.

A po wszystkim miło się będzie wracało do domu, siadało w fotelu i z kieliszkiem białego porto smakowało się będzie słodki jak to wino wieczór. I tego Wam, drodzy Czytelnicy, całym sercem życzę.

Ambroży Łezka

Zapraszamy do gry w The West

0 razy komentowano: “Felieton Ambrożego ŁezkiDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>