0330

Łowienie śmierci

W pewnym obszarze górskim mieszkała kolonia jeleni, obok obozu ludzi i skupiska niedźwiedzi. Jelenie doskonale znały się na czarach natury i były dobrze zaopatrzone, nie tylko w czary ale też w pokarm. Indianom jednak zaczynało brakować ludzi, coraz więcej ich ginęło. Zaczęli śledzić, dokąd ślady mogą ich prowadzić. Dwoje szamanów zorientowało się, że trop podchodzi aż do sarnich łąk, skąd zaczynały się skalne półki, gdzie grot i kamieni pilnowały jelenie. Umówili się, że zapytają sarny dlaczego ich wojownicy pilnują skał.
Z przeprowadzonego śledztwa wynikało, że to magiczne skały, w środku wypełnione zapasami na cały rok. Indianie podeszli, więc do opasłych strażników i zapytali jak dużo jedzą. W odpowiedzi, któryś z jeleni uderzył kopytem w skałę, skała otworzyła się i wytoczyła się porządna belka siana, potem druga, potem wybiegły króliki i kolorowo rozkicały się po polanie. Jelenie zademonstrowały jeden z najprostszych swoich spichlerzy. Nie czekając na nowy dzień ludzie zaczęli układać plan. Gdy zapadł zmierzch uśpili czarami strażników
i uderzyli kopytem śpiącego o skałę, prosząc o zwrócenie wszystkich mieszkańców wioski, którzy zaginęli. Wszyscy wybiegli, dość dobrze uzbrojeni. Indianie odzyskali wszystkich swoich wojowników. Jelenie nagle stały się agresywne i spragnione krwi, ludzkiej krwi, w efekcie czego całe stado zostało wybite przed nocą. Jak się potem okazało jeleniom znudziło się siano, a nawet mięso zwierząt, więc przyczajały się na ludzi z powodu ich krwi. Zostawiono potem jedną sarenkę by można było używać jej mocy. Gdy jednak szamani do rana uporali się z problemem zaklinając w jednej z racic ducha jelenia, a mechanizm zadziałał, młodą, agresywną sarnę też ubito bez wahania. Nie zwrócono uwagi na to, co niedawno zjadła. Gdy powrócono do wioski
z naręczami mięsa i zaginionymi wioska cieszyła się przez kolejne kilka nocy. Przez kolejny miesiąc opróżniono kryjówki saren i jeleni rozdając wszystko swojemu plemieniu w takiej obfitości, że wypędzono głód, długi, zatargi, zażegnano zniewagi i kłótnie.
Postanowiono potem zapolować na ryby, jednak przeszkadzały w tym niedźwiedzie. Przygotowano więc głazy jeleni, przerabiając je na pułapki na niedźwiedzie.
Podkładano, więc mięso jeleni pod groty, a głodne zwierzęta często zwabione zapachem mięsa dawały się złapać w kamienną pułapkę. Po złapaniu misia był on ubijany na mięso, a skórę rozkładano i suszono.
W końcu przyszła zima i ostatnie suszone mięsa rozłożono, nadeszła pora jedzenia ususzonego mięsa. Mgły spowijały wioskowe tipi, ludzi snujących się sennie. Gdy spadł śnieg sypał swobodnie wśród niezmąconej, martwej ciszy.
Jagody Śpiącej Śmierci rosnące nieopodal głazów kuszące jasnofioletowym kolorem, właśnie opadały z krzaka.

* Opowieść wzorowana na podstawie oryginału – “Jelenie i Szamani” według plemienia Komanczów

Norrtia

Zapraszamy do gry w The-West

0 razy komentowano: “Łowienie śmierciDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>