Ostanie dziecię Klanu Fioletowych Łabędzi

Ostanie dziecię Klanu Fioletowych Łabędzi

Kiedy stary wódz plemienia Trzy Białe Ptaki odszedł do krainy Wiecznych Łowów, jego trzej wnukowie dostali po strzale o niezwykłych właściwościach, o których wiedział tylko ich poprzedni właściciel.
Jeden z wnuków był łowcą – polował często bez wytchnienia tropiąc zwierzynę. Zapuścił się w lasy, by wytropić waleczne zwierzę – borsuka. Ten jednak umknął przed jego łowieckim zmysłem. Dotarł do rozległego jeziora gdzie, kąpał się łabędź koloru indyga. Końcówki jego lotek i sterówek pozostały białe niczym śnieg. Dziób był niczym wyrzeźbiony z węgla, a oczy przypominały błękitne perły.
Łowca jednak nie przejął się pięknem stworzenia. Zapatrzony by je zdobyć, wszedł po kolana w gromadę grążeli i zaczął strzelać z łuku. Łabędź jakby się tego spodziewał i ustawił się tak, by zachodzące słońce go oślepiało. Strzelał nadal do przedziwnego stworzenia lecz strzały natychmiast tonęły. Gdy ptak już odleciał, myśliwy szukał swojego sprzętu ale wszystko zatonęło, a strzały powinny przecież unosić się na wodzie. Wrócił więc po swoich śladach do wioski, po raz pierwszy bez trofeum.
Wszyscy, którzy go widzieli byli zdziwieni. Drugiego dnia przyniósł królika i sarnę. Oporządził zwierzynę, wziął suszone mięso i swoją strzałę. Ta na pewno nie zatonie.
Spotkał znów na jeziorze stworzenie lecz tym razem strzały nie zatonęły. Ptak chwycił jedną i odfrunął w dal, gdzie rozciągały się poszarpane wierzchołki gór tonących w chmurach. Postanowił tam wyruszyć. Miał spory zapas jedzenia, więc wybrał najkrótszą drogę aż las się skończył. Wkroczył na teren płaski, pokryty ogromnymi głazami, krzakami ciernistymi. Ukazywały się mu jaszczurki, króliki, dość dużo ptactwa, w tym dzierzby. Nie zważał na to i dotarł do plemienia Szumiących Czapli. Podarowano mu tam nowe buty i uzupełnił wodę, a rano był gotów do drogi. Następnie kierował się położeniem gwiazd i natrafił na kolejne plemię Mokrych Bobrów, dziko żyjące nad ogromnym stawem. Znów podarowano mu nowe buty. Po stawie pływał jego łabędź. Gdy tylko się spotkali łabędź rozpostarł piękne skrzydła, pochylił zgrabną szyję, zakrzyczał na myśliwego. Myśliwy tylko stał i patrzył zamyślony do jakiego miejsca to zwierzę go zaprowadzi. Postanowił, że go wyprzedzi, by nie musiał iść dalej. Zapas mięsa się kurczył, a w jego wiosce niezawodnie tylko on miał udane polowania.
W końcu dotarł do jednego tipi u podnóża gór. A tam siedziała młoda Indianka wraz z starcem. Przywitano go jedzeniem – pieczoną gęsią. Został na noc. Gdy nastał świt wdał się w rozmowę z młodą kobietą. A gdy zapytał, skąd na ubraniu powleczono pęki fioletowych piór odpowiedziała, że jest łabędziem z Klanu Fioletowych Łabędzi i oddała mu jego strzałę. Na pytanie, dlaczego jej ojciec nadal śpi odpowiedziała, że duchy odwiedziły wojownika i dały mu wieczny spokój. Podpaliła namiot i wyruszyli z powrotem do wioski łowcy. W czasie powrotu zaprzyjaźnili się, gdy dotarli do jego domu ogłosił, że jego wybranka jest najcudowniejszą zdobyczą jaką ma i sam ją “upolował”. Cieszono się w wiosce razem z nimi. Nie raz, nie dwa nad ich wioską latał fioletowy łabędź.

 

* Opowieść wzorowana na podstawie oryginału – “Purpurowy Łabędź” według plemienia Odżibwejów

Norrtia

Zapraszamy do gry w The-West

 

0 razy komentowano: “Ostanie dziecię Klanu Fioletowych ŁabędziDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>