bajka

Polowanie na Rogate Licho

Wiadomo, że każde miejsce ma swój urok lub coś, bez czego nie byłoby tak szczególnym. Tak też było z obozem Indian, nad jeziorem w środku lasu. Nikt nie wiedział kiedy powstało, a legendy opowiadały o Złotym Lichu pilnującym jeziora. Gdy zapadały mgły, czasem widywano jego rogi i pysk patrzące na wioskę z nieskrywaną obojętnością. Dzięki niemu, jak wierzono, pilnował lasów i staw był pełen ryb. Tu kończy się dobrobyt Licha, bowiem jest niezrównanym psotnikiem. Potrafi ludziom włosy kręcić, wypija całe mleko od kóz, sprowadza burze kiedy nie trzeba i wiele innych niedogodności. Nauczył się też uwalniać zwierzynę z potrzasku, oswojone wilki na manowce wodzi, pranie kradnie, mydło wyjada, tylko mięsa nigdy nie tyka.
Jednego razu jednak dziecko zaginęło. Cała wioska szukała, wołała lecz nic nie znaleźli i zwrócili się o pomoc do Licha. Licho bez ogłady stało we mgle i słuchało lamentów matki. Zaczęto zostawiać nad jeziorem jedzenie, zwykłe owoce i warzywa ugotowane na ogniu. Jedzenie zaczęło znikać. Pokładano nadzieję że choć do mgły nie wejdą, bo nie są zbyt odważni to jednak dziecka im szkoda zostawiać samego gdziekolwiek by nie było. Matka nie pogodzona z losem, co miesiąc wołała Licho o złotych rogach, by zwróciło jej dziecko. Potwór zaryczał jak jeleń i było słychać jego kroki. Zniknął we mgle. Matka, nie mając nic do stracenia ruszyła za nim. Gdy mgły się rozwiały zobaczyła ich – Licho wędkowało, a chłopak jadł owoce. Po krótkiej rozmowie wyjaśniło się, że uciekł z wioski, zgubił się w lesie, a Licho go znalazło. Dało szałas, ryby, popsute wnyki i kilka owoców. Nie znał drogi do domu i nie chciał wracać. Nauczył Licho polować na ryby. Matka tylko pokiwała głową i stwierdziła, że może odwiedzać go często. Chłopak poprosił by przywiozła miskę i szmatki. Odwiecznym zwyczajem jednak matka przytargała pół domu. Stwierdziła, że jej dziecku nie powinno niczego brakować. Przypatrzyła się też potworowi. Miał ponad dwa metry, grubą skórę, wyglądał jak mieszanka bizona z łosiem, łeb bizona z brodą o niemal ludzkich oczach, przednie kopyta wyglądały jak u jelenia, tylne jak u bizona. Gęsta grzywa ciągnęła się od rogów do końca puszystego ogona. Wszystko w ciemnobrązowej tonacji.
Licho przerwało wędkowanie, dało największą rybę i wskazało łapą drogę powrotną. Mgły rozrzedziły w tym momencie i zdołała wrócić do wioski.
Nikomu nie wspomniała jak wygląda prawda, ale była już spokojna. Chłopak potem często ją odwiedzał, a wioska dalej żyła w spokoju.
Norrtia

0 razy komentowano: “Polowanie na Rogate LichoDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>