prpi sunka wakan

Polski Ruch Przyjaciół Indian – Sunka Wakan

Witajcie, jak zapewne część z Was już wie, po przeczytaniu wywiadu ze mną, jeżdżę na zloty PRPI (Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian). Chciałam Wam przybliżyć trochę ten temat- jak to wygląda od środka, co tam robimy, na jakich zasadach działamy, itd. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z tym tematem, może to będzie coś, co zainspiruje i Was oraz może kiedyś się spotkamy na którymś zlocie :)

Zacznijmy jednak od początku…

Dawno, dawno temu… Żył sobie człowiek o imieniu Stanisław Supłatowicz (Sat-Okh), którego możemy przeczytać parę książek (m.in. „Ziemia Słonych Skał”, „Biały Mustang”, itp.). Jego przeciwnicy mówią, że wymyślił historię swojego życia sprzed przyjazdu do Polski, jednak nie będę się w to zagłębiać. Według wielu przekazów (w tym jego autobiograficznej książki „Ziemia Słonych Skał”), jest on synem polskiej kobiety oraz wodza plemienia Szewanezów. Bardzo ciężko było mu zaaklimatyzować się w Polsce, dlatego też po wielu latach, znalazłszy innych ludzi interesujących się kulturą Indian postanowili spotkać się razem w jednym miejscu i spędzić spokojnie weekend na łonie natury. Pierwszy zlot zwany „zerowym” miał miejsce w Chodzieży w 1976 roku. Nazwano go w taki sposób, ponieważ przybyło niewiele osób jedynie z pobliskich miejscowości. Każdy kolejny zlot niósł ze sobą coraz to nowych zapalonych członków. Z czasem weekendowe spotkanie przeciągnęło się do tygodnia. Zostało ustalone również, że zlot ma się odbywać zawsze w ostatni pełny tydzień (9dni) lipca. Odbywa się on co roku w innym miejscu i również co roku ktoś inny jest organizatorem, który jest wybierany zawsze na poprzednim zlocie przez tzw. Radę Zlotową. Każdy może kandydować. Są określone punkty, które organizator musi zapewnić i są to m.in. tyczki do tipi, dostęp do wody (jezioro, rzeka), faktoria (sklep z ciepłymi posiłkami i nie tylko ;P) odpowiednia lokalizacja (wydzielone miejsce na rozbicie się z tipi oraz namiotami), wybudowanie areny do tańców, zapewnienie opału. To tylko kilka najważniejszych, jednak tak naprawdę organizatorzy mają zawsze masę roboty, ale dzięki nim reszta może spokojnie wypoczywać na łonie natury.

Jak to wszystko wygląda? Nie trzeba przyjeżdżać na cały czas trwania zlotu. Nie trzeba mieć nie wiadomo jakiej wiedzy na temat Indian. Nie trzeba mieć własnego tipi. Nie trzeba mieć pełnego stroju. Jedyne co trzeba ze sobą zabrać to dobry humor i chęć spędzenia czasu w „dziwnym” towarzystwie. Dziwnym, ponieważ każdy tutaj jest inny, każdy w życiu prywatnym zajmuje się czymś innym, o co danej osoby byśmy nigdy w życiu nie podejrzewali, ale jednak wszyscy mamy podobny cel- spędzenia miło czasu z dala od zgiełku miast, pędu w jakim żyjemy na co dzień, czy rozwijania swoich zainteresowań związanych z Indianami.

Przez pierwsze dwa dni zjeżdża się najwięcej osób- sobota i niedziela to czas na rozbicie się oraz przywitanie i „wymiśkowanie” znajomych, których zwykle widzieliśmy ostatnio rok wcześniej. Zazwyczaj w niedzielę po południu odbywa się oficjalne rozpoczęcie zlotu. Zaczyna się przemową organizatora, przedstawieniem Rady i stowarzyszeń, rozpaleniem Świętego Ognia, a następnie tańcami trwającymi często do późnej nocy. Główny Ogień jest czymś obrzędowym. Pali się on teoretycznie od pierwszego zlotu. W jaki sposób? Otóż na zakończeniu ognisko jest wygaszane i zostaje wyciągnięta żagiew, od której jest rozpalany następny Ogień.

Obecnie istnieją nieprzerwanie dwie organizacje: Stowarzyszenie Strażników Ognia oraz Stowarzyszenie Obwoływaczy. Strażnicy charakteryzują się tym, że mają narysowaną na twarzy poprzeczną czerwoną kreskę. Dbają oni o to, żeby Główny Ogień nie zgasł. Nierzadko jest to trudna praca, kiedy trzeba pilnować płomieni w ulewie samemu jednocześnie będąc już doszczętnie przemoczonym. Mały Kruk-przewodniczący tego stowarzyszenia rozdziela warty pomiędzy ludzi tak, aby zawsze był w pobliżu ktoś, kto będzie czuwał. Oprócz tego Strażnicy muszą pilnować, żeby w okolicy Ognia nie przebywały osoby pod wpływem alkoholu. Natomiast praca Obwoływacza polega na tym, że jeżeli jakiś zlotowicz chciałby zorganizować cokolwiek (warsztaty, tańce, biegi, rozmowę o historii, itp.), to idzie do przewodniczącej, którą jestem obecnie ja 😉 i prosi o ogłoszenie tego (co, gdzie i kiedy) całemu obozowi, dając w zamian, wedle tradycji, drobny indiański upominek („gift”) osobie, która poświęci swoje gardło tejże sprawie. Obwoływacza można rozpoznać dzięki poprzecznej białej kresce na twarzy oraz po tym, że prawie zawsze nosi przy sobie indiański bęben- narzędzie swojej pracy.

Co robimy na takim zlocie? Przyjeżdżając rozbijamy się (w miarę jeżeli jest to umożliwione poprzez ukształtowanie terenu) w postaci dwóch kręgów- z tipi oraz z namiotów, ponieważ krąg jest dla Indian czymś świętym. Jedyne dwie pewne rzeczy, które wiadomo, że na 100% się odbędą to oficjalne rozpoczęcie i zakończenie zlotu. Poza tym reszta się ujawnia dopiero w kolejnych dniach. Każdy kto ma jakikolwiek pomysł może coś zorganizować. Staramy się, żeby było to związane z Indianami (obu Ameryk). Wygląda to w ten sposób, że dana osoba chciałaby się podzielić czymś z pozostałymi zlotowiczami, więc idzie do organizatora i pyta, czy nie będzie to kolidowało z innymi zajęciami, następnie idzie do Obwyływacza i w danym miejscu i czasie może sam przystąpić do działania. Nie można się tam nudzić. Nie ma na to po prostu czasu. Wręcz przeciwnie. Taki zlot trwa stanowczo zbyt krótko. Wszyscy, z którymi rozmawiałam mają ten sam problem co ja- w ciągu tych 9 dni tak naprawdę nie mamy tyle czasu ile byśmy potrzebowali na porozmawianie ze wszystkimi znajomymi, których przeważnie nie widzieliśmy już cały rok. Poza tym zarówno dzieci jak i dorośli mają całą gamę zajęć, z których mogą sobie wybrać te, na które chcieliby iść. I tak są m.in.: historie różnych plemion, nauka rękodzieła, warsztaty dotyczące duchowości indiańskiej, biegi, Pow-Wow, nauka tańca, nocne śpiewy indiańskie przy ognisku, bajki i legendy indiańskie, nauka pływania canoe, zawody strzelania z łuku, różne gry indiańskie takie jak bizonie jądra, czaszka bizona, równoważnia indiańska i inne, wieczorne seansy filmowe dla dzieci (przeważnie o wiadomej tematyce), gotowanie indiańskich potraw, pływanie czy koedukowanie się w pobliżu faktorii popijając złoty napój 😉 oczywiście chodzi o syrop klonowy. Jeżeli to komuś nie starcza, zawsze może pojechać do okolicznych miejscowości i tam pozwiedzać różne polecane przez organizatora lub znalezione wcześniej w internecie obiekty. A to tylko niektóre z atrakcji, które dzieją się na zlotach.

Przyjeżdżając na miejsce po rozbiciu się wskazane jest zostawienie wszelkiej elektroniki (od komputerów, komórek po zegarki) w samochodzie, które należy odprowadzić poza teren obozu. Dzięki temu bardzo szybko można zapomnieć gdzie tak właściwie się jest, którą mamy godzinę, jaki dzień tygodnia. Wszyscy zlotowicze, z którymi o tym rozmawiałam mają ten sam problem- wejść w życie tzw. „Indian time” jest bardzo łatwo, natomiast wrócić po dziesięciu dniach do „rzeczywistości” jest nieco trudniej. Jest to czas na zapomnienie o problemach XXI wieku. Kiedy przyjeżdżamy na zlot, to już po kilku godzinach czujemy się tak, jakbyśmy tam mieszkali od zawsze. Natomiast wracając nierzadko do dużych miast mamy wrażenie, że dopiero co przylecieliśmy z kosmosu…

Bardzo ciężko jest wyrazić uczucia słowami oraz opisać w krótkim artykule wszystko co jest związane z PRPI, bo Polski Ruch Przyjaciół Indian to nie tylko zloty, ale wiele innych zorganizowanych czy to imprez, czy to spotkań, rozmów, książek, wyjazdów i dzielenia się zdobytą wiedzą, pomoc Indianom i ich kulturze, żeby trwała.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z mojej lub znajomych galerii przedstawiające kilka ciekawych aspektów zlotu :) Może kiedyś się tam zobaczymy! Pozdrawiam gorąco wszystkich miłośników Indian obu Ameryk.

9 8 4 6 3 2 7 10 5 1

Sunka Wakan


Zapraszamy do gry w The West

1 raz komentowano: “Polski Ruch Przyjaciół Indian – Sunka WakanDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>