bajka

Wioska Białych Futer

Wioska zwana Białe Futra mogła się pochwalić całkiem pokaźnymi zasobami wszelakich futer, jednak najcenniejsze były białe lub srebrne. Dysponowała skórami dzików, panter, wszelkich zwierząt udomowionych, łosi, karibu, jeży, bobrów. Totemem wioski był niedźwiedź polarny. Gdy pytano o futra misiów, żadnego nie uświadczono, lecz czasem wpychano do rąk białego bizona. Zachwalano towar i mówiono z rozbawieniem, że jak będzie trzeba to ryby z futrem też złowią. Do futer i skór potrzebne były dodatki, a na takowe składały się ręcznie rzeźbione kości, co tylko klient chciał, wszelkie pióra i wiele innych.
Jednym z klientów, był słynny w kolekcjonowaniu dzikich, rzadkich gatunków zwierząt, jak zapewniał żadne mu jeszcze nie uciekło. Ten zapytał o niedźwiedzie polarne, lecz każdy ze sprzedawców nie chciał pospieszyć z odpowiedzią. Jeden wcale ich nie widział, drugi twierdził, że są za szybkie i dzikie, trzeci stwierdził, że w okolicy to tylko białe grizzly i o polarnych może zapomnieć, bo to Srebrny Puch i Biała Zamieć tu panują. Myśliwy pomyślał zapłacił za rzadkie futro lisa śnieżnego. Ładniejszy deseń miały te marmurkowe czy srebrne, ale dane zlecenie było jasne, tylko biała okrywa miała posłużyć do uszycia ciepłego szala i reszty ubrań na zimę. Reszta miała nie być z karibu, lecz niedźwiedzia z białym futrem.
Potem przeszedł się po domach i najął dwóch ludzi, przewodnika od Gór Sinych i trapera z bronią. Sam też był uzbrojony, ale wolał zawsze z dodatkową eskortą, gdyby coś go zaskoczyło. Góry nie jednego charakternika nauczyły pokory i solidnych przygotowań przed wyruszeniem na łowy na duże zwierzęta.
Niektóre by przeżyć dokonywały wręcz heroicznych wysiłków, by chronić siebie i pozostałe osobniki. Dobrze wiedział, że osobnikom, którym zależy zrobią dosłownie wszystko by uniknąć spotkania z najgorszym.
Zadbał też o prowiant i dobrą atmosferę w grupie.
Ruszyli wczesnym świtem w stronę gór, a w południe byli już u podnóża pierwszych głazów gęsto zaścielonych śniegiem i owianych mroźnym wiatrem. Nie napotkali niczego prócz skał i hulającego wiatru miedzy skałami i drzewami. Trawa rosła nietknięta, gałęzie nie były połamane jak doniósł traper nie mieszkały tu zwierzęta roślinożerne.
Po kolejnych kilku godzinach wytropiono zjedzone do czysta kępki owoców leśnych a potem los im wynagrodził jak myśleli całe to tropienie. Natknęli się na całkiem młodego misia który na ich widok stanął jak wryty, po czym dał nura w poszycie uciekając w stronę swojej matki. Rozpoczęto pościg.

0 razy komentowano: “Wioska Białych FuterDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>