0220

Zmagania przy niezgodzie burzy i wiatru

Najwięcej było traw, gdzieniegdzie przetykanych zaroślami lub samotnymi drzewami. Zwykle przy kłótniach burzy i wiatru – rośliny miały z tego pożytek, były napojone i ułożone w jedną stronę. Nie plątały się na wszystkie strony, rywalizując, która roślinka wybije się do góry. Jednak wiosnę temu, wiatr dostał nauczkę, sam mając pod opieką całą prerię doprowadził do jej przesuszenia, aż trawa zbrązowiała.
Teraz było jednak nieco inaczej – to burza awanturowała się tak, że aż wiatr stanął jak wryty, po czym umówili się, że nie popełnią błędu z przed roku. Z nieba dało się słyszeć pomruki – decyzja została podjęta – burza na siedem dni przejmie panowanie nad prerią.
Wiatr umknął jej szybko, więc nagle tak po prostu rozpoczęła porę deszczową. Burza pamiętała, że rośliny potrzebują wody i słońca jednak wciąż padało. Z przejaśnieniami w ciągu dnia i licznymi piorunami w nocy szybko doprowadziła do sytuacji, gdzie ziemia nasycona już wodą pozwalała jej płynąć tworząc miejsca zalane tak, że nawet opady w innym punkcie nie przynosiły dobrego rezultatu. Burza zmuszona była w końcu przestać, gdyż narzekali wszyscy, mieszkańcy ziemi byli zmuszeni brodzić lub pływać. Zalane były obszary zamieszkiwane przez gryzonie, wszystkie musiały się wynieść.
Nie skończyły się jeszcze utrapienia, miejsca zalane szybko ogarnęła plaga glonów, zdekoncentrowana burza nie przemyślała tego zjawiska. Rośliny nie mają już dostępu do światła, widząc gęste zielone kożuchy. Zakryła więc dostęp do słońca. Pod koniec ostatniego dnia zawołała wiatr który pomógł jej naprawić szkody. Przegnał glony i wodę do rzek, wysuszył zwierzęta i mieszkania gryzoni. Przepędził burzę, nawet nie grzmiała dając wytchnienie wszystkim śpiochom.
Na końcu przyszła pora na wyciągnięcie wniosków. Burza i wiatr tak bardzo znów się spierali, że musiała wtrącić się ziemia. Też miała coś do powiedzenia w imieniu swoim, roślin i zwierząt. Potwierdziła, że każde zjawisko
w przyrodzie powinno istnieć, co zaskoczyło oboje słuchaczy. Potwierdziła również, że nadmiar bywa zabójczy
i można to nazwać katastrofami naturalnymi, jeśli więc któreś znów zacznie szaleć ucierpią wszyscy. Burza
z wiatrem pogodziły się i ustaliły, że już postarają się siebie nie opuszczać i nie robić tyle szkód jednym żywiołem.
Odtąd żywioły znały już swoją siłę, rolę, konsekwencje swoich poczynań i często zabiegały o swoje towarzystwo, a gdy coś zanadto niszczyły zawsze dało się to wynagrodzić wiatrem lub burzą.
Na łąki pełne zielonej trawy powróciło życie.

* Opowieść wzorowana na podstawie oryginału – ” Kłótnia Wiatru i Burzy” według plemienia Apaczów

Norrtia

Zapraszamy do gry w The-West

0 razy komentowano: “Zmagania przy niezgodzie burzy i wiatruDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>