chwer4143

Cherokee

Zapraszam do przeczytania kilku słów na temat wojowniczego plemienia Cherokee.

 

Historia tego plemienia sprzed epoki Kolumba jest bardzo zawiła i niejednoznaczna. Istnieje kilka-kilkanaście wersji skąd się oni wzięli na danym terenie. Są więc przypuszczenia, że wyszli z dżungli nad Orinoko i z terenów nad Amazonką, inni twierdzą, że to jeden z odłamów Irokezów, ktoś jeszcze uważa, że jest to zaginione plemię izraelskie. Oni sami twierdzą, że pochodzą z tajemniczej żyznej ziemi e-la, są dziećmi Słońca i przybyli z daleka.

Pochodzenie nazwy plemienia Czirokezów jest bardzo skomplikowane. Możliwe, że pochodzi od słów tsalagi lub tsaragi, ale też nie jest do końca wiadome, czy źródłem były określenia Dawni Ludzie Tytoniu (od tsalu – tytoń i agaawli – stary), bądź Czerwone Istoty Ognia (a-tsila-gi-ga-i). Słowo tsalagi może również znaczyć tyle, co Dzieci Słońca lub Dzielni Ludzie. Czoktawowie natomiast mówili o nich czalakki, co oznacza Ludzie Innej Mowy albo Ludzie Jaskiń. Czirokezi natomiast nazywali siebie Ani-Kitu-Hwagi (Pochodzący z Kituhwa – ich praosady w Karolinie Północnej) albo Ani-yun-wiya, co znaczyć mogło Prawdziwi (lub Główni) Ludzie.

Mężczyźni ubierali się w przylegające spodnie przypominające bryczesy, koszule bez rękawów, na nogi naciągali getry i nosili mokasyny z wyprawianej skóry. Zimą zakładali do tego okrycia w postaci piór lub futer. Włosy mieli splecione w warkocze. Kobiety natomiast chodziły w skórzanych lub tkanych z traw spódnicach i luźnych bluzach. Włosy zaplatały w warkocze, a następnie owijały wokół głowy. W przypadku wodzów, zarówno mężczyzna jak i kobieta ubierali się tak, jak pozostali, jedyną różnicą było występowanie w ich strojach ozdób z piór, paciorków czy łabędziego puchu. Czirokezi bardzo lubili naszyjniki przypominające wampumy, srebrne bransoletki, a także wzory na ubraniach z różnobarwnych koralików. Dziewczynki były ubierane bardzo podobnie jak ich matki, natomiast chłopcy biegali prawie nago aż do osiągnięcia wieku dojrzałego.

“Nie możemy żyć bez walki, walka jest naszym umiłowanym zawodem.”

Czym zajmowali się Czirokezi w wolnym czasie? Ich ulubionym zajęciem było prowadzenie wojen. Bili się ze wszystkimi wokół. Przed wyprawą wojenną posyłali do sprzymierzeńców topór, który był zaproszeniem do udziału w kampanii wojennej. Atak wyglądał jak typowy dla Indian z Południowego Wschodu: o świcie rozpalano ogień i podpalano domostwa przeciwników. Korzystając z zamieszania, najeźdźcy zabijali każdego, kto tylko się nawinął pod… włócznię, maczugę czy tomahawk. Wzięte do niewoli kobiety i dzieci były adoptowane, mężczyźni natomiast przeżywali tortury – wyrywanie płatów ciała, wyszarpywanie paznokci, palenie żywcem.
W odróżnieniu od innych plemion, w wojnach prowadzonych przez Czirokezów brali udział nie tylko mężczyźni. Niewiasty, które wsławiły się w walkach były honorowane specjalnym tytułem agi-ga-u-e (Umiłowana Kobieta) oraz miejscem we władzach plemiennych. Mimo że kobiety bardzo dobrze sprawdzały się w walkach… Niestety nie wyszło to plemieniu na dobre. Zaczęły one bowiem rodzić coraz to mniej dzieci.
Dzięki zamiłowaniu do wojen, opanowali umiejętność wyrabiania broni. Produkowali maczugi, włócznie, topory, dmuchawy (do wypuszczania zatrutych ościeni) oraz długie łuki i charakterystyczne Czirokezom strzały, ponieważ poruszali się oni pieszo. Indianie dosiadający koni używali poręczniejszych łuków i strzał.

“Gdzie tylko ziemię oświetla słońce,

A księżyc błyszczy nocą,

Gdzie rosną trawy i płyną wody,

Niech wszyscy wiedz, że my, mężczyźni z daleka,

Przybyliśmy na wrogie pola,

By toczyć niszczącą wojnę.”

Pieśń wojenna wodzów

(spisana przez por. Timberlake’a)

Jeżeli chodzi o żywność, to przede wszystkim liczyły się tutaj polowania, na które wyruszali mężczyźni. Kobiety natomiast oprawiały upolowane zwierzę, przyrządzały, wędziły i suszyły, garbowały skóry. Również one uprawiały ziemię i wychowywały dzieci. Mężczyźni czasem pomagali na roli wykonując cięższe prace. Czirokeskie niewiasty uchodziły za jedne z najznakomitszych kucharek. Ziemie doliny Tennessee były bardzo żyzne, więc i plony były doskonałe. Przede wszystkim była sadzona kukurydza, fasola i dynia. Reszty produktów (jagody, owoce, orzechy-z których był również wytłaczany olej) dostarczał las.

Dopiero po zaspokojeniu najważniejszych potrzeb, można było w wolnym czasie oddać się robótkom koralikowym, wytwarzano instrumenty muzyczne, ozdobne fajki, wypalano garnki i dzbany z gliny i trawy. Zdobiono je ornamentami powstałymi poprzez odciskanie w masie formierskiej rzeźbionych stempli z kawałków drewna. Wyplatano również kosze, kobiety tkały płótno.

Ich okrągłe lub prostokątne domostwa, zwane gala-tsa-di, kryte były trzciną i chrustem. Konstrukcję nośną tworzyły drewniane pale, ściany natomiast były bardzo grube (ok. 18cm) i zrobione z plastrów gliny spojonej z trawą. Wzdłuż zdobionych wizerunkami zwierząt ścian, znajdowały się legowiska do spania wymoszczone futrami. Pośrodku każdego domu znajdowało się stale podsycane ognisko. Osada składała się zwykle z około stu chat rozmieszczonych wokół centralnego budynku – chramu. Rządy w osadach sprawowali wodzowie – “biały” panował w czasie pokoju oraz “czerwony” podczas wojny. Każdy z wodzów miał swoje miejsce przy świętym ogniu-im bliżej zasiadał, tym był ważniejszy. Płonący wiecznie ogień mówił, że na ziemi istnieją siły nadprzyrodzone.
Najdawniejsze chramy były w kształcie siedmioboku w podstawie, co miało odwzorowywać siedem czirokeskich klanów. W późniejszym okresie ten symbol jednak zaniknął i najczęściej stawiano je w kształcie koła.

W ciągu roku Czirokezi świętowali sześć festynów, z których najważniejszy wiązał się z dojrzewaniem kukurydzy. Było to jednocześnie święto odrodzenia i oczyszczenia. Przeprowadzano wtedy generalne porządki w osadzie, pito “czarny napój” o właściwościach oczyszczających, kąpano się w strumieniu lub jeziorze. W tym dniu przybywali do osady również mieszkańcy “miasta uciekinierów” – zabójcy ukrywający się przed zemstą bliskich swojej ofiary. Po zakończeniu tego święta, mogli oni wrócić do normalnego życia, nie obawiając się już odwetu. Każdej uroczystości towarzyszyły tańce przy akompaniamencie bębnów, grzechotek i fujarek, gra w piłkę oraz obfite ucztowanie.
Hucznie świętowano również zaślubiny. Sama ceremonia zawarcia małżeństwa była bardzo prosta. Mężczyzna darował wybrance szynkę z sarny, a w zamian otrzymywał od niej kaczan kukurydzy. Samo wesele – ucztowanie i tańce – natomiast ciągnęło się bez końca.

Red. Sunka Wakan


Zapraszamy do gry w The West

0 razy komentowano: “CherokeeDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *