previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Shadow
Slider


Dziennik The West

Historia The West oczami graczy

Mój TW zaczął się od bf .

Na początku nic nie wiedząc nic nie umiejąc wziął mnie pod swoje skrzydła pewien gracz ,,zima ,, Pomimo, że nie jest on teraz bardzo popularny, ma mój wieczny szacunek i wdzięczność, bo od niego się zaczęła moja przygoda z fortami. Od świata Dakota na mej drodze pojawił się taki ,,nie gruby,, ale ,, z rogatej rodziny,, jegomość .Dla mnie najlepszy dowódca jakiego poznałem. Gdzie tam ,,Klockom,, czy innym gościom Którzy Sobie Fochają do niego. Przez ten długi czas zaczęła kiełkować myśl, że będę dowodził na fortach moje pierwsze małe szlify miałem na Lui , a teraz na Muscoth poleciałem pełną parą i byłem jednym z dowódców
w soju, który na początku był najlepszy na serwerze a potem pomimo małej reorganizacji, która została przeprowadzona wzorowo przeze mnie, pewną damę o imieniu Joanna i kilku innych kumpli siły na serwerze się wyrównały, co zaowocowało przyjemnymi bitwami i jeszcze lepszą zabawą, bo przecież o to chodzi w tej wspaniałej grze .

Na tym kończy się moja historia TW jaka jest niech oceni to historia (albo jakaś szycha z TW)

Te wszystkie lata były cudowne pod względem rozrywki jak i nowych przyjaźni, a to się ceni .

Kazadorpl

 

Moja historia na The West zaczęła się całkiem dawno, jak i niedawno. W okolicy połowy lutego znajomy przypomniał mi dziecięce lata, kiedy to obaj przysiadaliśmy do gierki. Były to czasy w okolicach wprowadzenia fortów do gry. Z powodu natłoku życia gra została zepchnięta na plan dalszy, potem zostawiona. Za wspomnieniem dobrej zabawy, tego samego wieczoru zrobiłem postać na Musco. Początek wzbudził dobre emocje – ,,Jeszcze pamiętam te zadania!”. Już na starcie poznałem kilku fajnych ludzi, którzy wprowadzili niezaktualizowanego gracza w zmianach. Wspomogli start gry, no i zostałem na dłużej. Poznałem 2 ,,mentorów” nadzorujących progres mojej postaci, świetny sojusz z którym można zatrząść pikselowymi posadami mapy i emocje płynące z bitew fortowych. W ten aspekt szczególnie się wciągnąłem, walcząc
o zwycięstwo do ostatniego punktu hp. Na niższych lvlach skutki były zazwyczaj śmiertelne, jednak im wyżej tym lepiej. Gra różni się trochę od tego co pamiętam z dawnych lat, jednak sądzę, że w dalszym ciągu potrafi wciągnąć. Zacząłem namawiać nawet ów kolegę do ponownej gry.

Masked rider

Zapraszamy do gry w The West

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *