indianskielegendy1905

Legendy indiańskie: Niedźwiedź, Ogień i Indianie

Witajcie kowboje! Dość długo myślałam nad tym, co by tu dziś napisać, kiedy przypomniała mi się pewna legenda indiańska zasłyszana rok temu na zlocie PRPI podczas długich wieczorów przy Głównym Ogniu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się równie mocno, jak mi :)

 

1

Dawno temu Niedźwiedź opiekował się Ogniem. Byli to niemalże nierozłączni przyjaciele. Niedźwiedź karmił ogień gałązkami i chrustem, natomiast Ogień w zamian za to ogrzewał swojego towarzysza kiedy ten spał – a ten włochaty zwierz od zawsze uwielbiał ciepło. Dodatkowo Miś mógł nosić w łapach swojego przyjaciela, nie parząc przy tym delikatnej skóry, za co ten dziękował chroniąc Płomień przed deszczem, wiatrem i nieprzyjaciółmi. Zdawać by się mogło, że tak było od zawsze i zostanie na zawsze.
Pewnego dnia Niedźwiedź, skuszony zapachem barci umieszczonej wysoko na drzewie, zostawił swojego towarzysza na ziemi, żeby zaspokoić swój głód. Kiedy wyjadł już wszystek miód wyczuł kolejne plastry. Skacząc z drzewa na drzewo odchodził coraz dalej. Później znalazł też spiżarnie orzechów, polanki pełne jagód, wielkie mrowiska. A że był bardzo głodny, to zapomniał o Ogniu, który zaczął przygasać. Ten, jak tylko poczuł, że się kurczy, zaczął nawoływać swojego opiekuna, jednak on go nie słyszał. Ogień stawał się coraz mniejszy i mniejszy, ale Niedźwiedź był daleko. Rozpaczliwe błaganie o pomoc usłyszeli jednak Indianie, którzy bardzo się przejęli płaczem maleńkiego ciepłego Płomyczka. Początkowo bali się podejść do niego, ponieważ wiedzieli, że jego opiekunowi by się to bardzo nie spodobało. Nie mogli jednak zostawić Ognika na pastwę losu. Zapytali go więc czym się żywi, na co odpowiedział, że drewnem wszelkiego rodzaju. Ludzie rozbiegli się w różnych kierunkach, żeby nazbierać Płomyczkowi pożywienia. Wrócili bardzo szybko i od razu ustawili kilka patyków zgodnie z kierunkami świata. Ogień szybko wrócił do swojej dawnej postaci i już chciał podziękować Indianom, kiedy nadbiegł w ich kierunku rozzłoszczony Niedźwiedź. Wystraszeni ludzie rozbiegli się na wszystkie strony. Miś, jak gdyby nigdy nic się nie stało, chciał wziąć Ogień w swoje łapy i ruszyć dalej, nie spodziewał się jednak, że jego płomienie go poparzą. Zaszokowany puścił towarzysza, na co ten mu wygarnął, co o nim myśli, powiedział mu, że nie chce go więcej znać, a już tym bardziej podróżować wraz z nim, ponieważ bardziej myślał o sobie i gdyby nie ludzie, to Ogień by zginął. Tak więc chcąc nie chcąc Misiek wyruszył pospiesznie w drogę.
Niedługo później zbliżyli się do wielkiego Płomienia Indianie. W końcu miał możliwość im spokojnie podziękować, co szybko uczynił, a następnie zaproponował, że będzie im towarzyszył, dawał ciepło w chłodne noce i zimowe dni oraz światło w ciemnościach w zamian za opiekowanie się nim. Ludzie się zgodzili i od tamtej pory Ogień już zawsze im towarzyszy.

Red. Sunka Wakan

0 razy komentowano: “Legendy indiańskie: Niedźwiedź, Ogień i IndianieDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *