previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Shadow
Slider

Dziennik The West

O gawrach niedźwiedzich

Wędrowne stado niedźwiedzi przemierzało krainę Indian w poszukiwaniu miejsca na popas
i odpoczynek. Zwierzętom przewodził pokaźnych rozmiarów grizzly – Czarne Pazury. Na jednej
polanie zgromadziły się wszystkie gatunki niedźwiedzi, jakie zamieszkiwały wtedy ten wielki obszar – małe baribale, czarne, lecz waleczne misie, brązowe grizzly, a niekiedy zwierzęta o barwie podpalanej czerni, które bez trudu łapały pstrągi, wielkie krótkopyskie, czarne z białą maską i białe niczym śnieg masywne osobniki z koła podbiegunowego.

Tak oto wszystkim tym kuzynom trzeba było codziennie znajdować bezpieczne polany, bezchmurne zbocza gór i bystre potoki.

Wreszcie wódz powiedział plemieniu niedźwiedzi, że długo obserwował czerwone twarze i widział,
jak budują sobie domostwa. Zapragnął, by i jego stado mogło tak żyć, gdyż coraz trudniej było zdobyć posiłek dla wszystkich w jednym tylko miejscu i to przez cały rok. Niedźwiedzie bowiem nie zimowały
i nie miały tego w zwyczaju.

Plemię wysłuchawszy wodza, przystąpiło do szukania odpowiedniego legowiska dla siebie na nadchodzącą zimę.

Każdy więc rozglądał się za dogodnym miejscem. Baribale zeszły z drzew i zaczęły kopać nory pod suchymi pniami sekwoi. Grizzly zajęły się osuwiskami skalnymi, więc część jaskiń i podkopów pod górami została zamieszkana. Zwierzęta te ceniły sobie zwłaszcza towarzystwo jezior i płytkich potoków. Andoniedźwiedź okularowy, ten z białą maską, zszedł do Ameryki Południowej i zamieszkał w masywie skalnym do dziś zwanym Andami. Białe i największe niedźwiedzie polarne powróciły na wieczną zmarzlinę i w śniegu podkopały swoje jamy mające otwór na powierzchnię, by widzieć karibu, a dla tych bardziej obytych z wodą dostrzegać przejście do morza, aby móc polować na foki, narwale, tygrysy morskie i morsy.  Dla najodważniejszych i nie bojących się samców maruderów pracy zespołowej organizowano polowanie w przeręblach.

Tylko niedźwiedzie krótkopyskie miały problem ze znalezieniem sobie domu. Były bardzo gadatliwe
i płoszyły zdobycz swoimi rozmiarami. Nie potrafiły skupić się na jednym obszarze i nie znalazły dla siebie dość dużych jaskiń.

Wódz Czarne Pazury uznał wszystkie legowiska i poprosił Wielkiego Ducha o sen w okresie zimowym. Duch wyraził uznanie i zesłał długi sen zwany letargiem. Nie tylko niedźwiedzie dostały ten dar, lecz także zwierzęta, które o niego poprosiły.

Gdy nadeszła wiosna, niemal wszystkie niedźwiedzice dostały dodatkową łaskę: rodziły po dwa lub trzy małe puchate misie. Wódz, jak i pozostali wojownicy myślący, że są ojcami pociech, uznali za swoje każde z młodych, oczywiście według swojego gatunku i wyłączając baribale, które są monogamiczne – oddane tylko jednemu niedźwiedziowi.

I tak rody niedźwiedzi mają swoje legowiska zwane gawrami dzięki łaskawości Wielkiego Ducha.

Od tego czasu także Indianie, upodabniając się do niedźwiedzi, mieszkali w górach i na pagórkach. Organizowali potlacze, znajdując opuszczone skalne legowiska nad urwiskami.

* Opowieść wzorowana na “O sroczym gnieździe” według plemienia Pieganów

Norrtia

Zapraszamy do gry w The-West

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *