previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Shadow
Slider

Dziennik The West

Podarowany skarb

Gdy deszcze padały to osuwała się ziemia, upadały drzewa zarówno te porażone piorunami, jak i te którym brakowało już gruntu.
Ziemia odkrywała również swoje skarby: rudy miedzi, złota i innych minerałów, mniej lub bardziej cennych.
Indianie zwykli wykopywać tylko tyle ile chcieli, a złoto – wręcz zakopywali, by nie dopadła ich gorączka białych ludzi.
Oni bardziej cenili miedź. Nie okradano ich, wiec się cieszyli z podarków.
Co jakiś czas żony i byłe żony robiły porządki w swoich skarbach. Tej której śnił się wódz, szła w znane sobie miejsce i wykopywała mały kuferek, by dołączyć do kolekcji dodatkowe świecidełka.
Miała ich tyle, że zaczęła nieco wspominać i obwieszać się podarkami zgromadzonymi przez lata. Choć nie była już młoda, co przymierzyła pasowało jej dalej. Gdy posortowała wszystko na ziemi kuferek nadal był ciężki. Znajdowało się w nim drugie dno. Gdy udało jej się je otworzyć, wyjęła miękką szmatkę a w niej zawinięty miedziany kluczyk z wprawionym rubinem. Klucz pasował wielkością do legendarnego skarbu ich wodza.
Pochowała kuferek ze swoimi jakże zbędnymi kosztownościami, zabierając tylko klucz.
Pod koniec dnia zakradła się i użyła klucza. Nie pasował do trzeciego obrazka. Zaryzykowała więc i podeszła do ostatniego, tym razem pasował. Rubin jednak wypadł, więc przezornie zachowała go dla siebie.
Szykowano się do wielkich wyścigów, w których wybrani amatorzy startowali w zawodach przełajowych. By udowodnić, że zostaną obrońcami plemienia mieli za zadanie wykraść jedzenie z osady ludzi.
Kilkunastu, następnego ranka zostało wybranych spośród wszystkich. Wyruszyli natychmiast, tym razem dopisywało im bezchmurne niebo.
Rada dopiero następnego dnia zorientowała się, że ktoś dał klucz do skrzyni.
Ogłoszono to szybko i zwięźle, po czym wszyscy rozeszli się do swoich obowiązków wyczekując jednak powrotu zawodników.
W zawodach stawiano na dwóch młodzieńców. Jeden był synem znanego wojownika, a drugi był synem łowcy. Obaj mieli szanowanych rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *