previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Shadow
Slider


Dziennik The West

Przypadkowa opieka

Było ich dwóch, traktowali się jak bracia. Razem radzili sobie ze swoimi problemami. Rozwiązywali zagadki, ratowali zwierzęta, pomagali w wiosce, znosili materiały na przetrwanie zimy.
Gdy tylko znaleźli coś do wykonania brali to bez zastanowienia.
Praca ich uszlachetniała, a potem lenistwo uszczęśliwiało. Nie myśleli o zmianie stylu życia bo ten całkiem im wychodził. Mieli duże horyzonty i ludzi którzy im ufali. Wydawało się to idealnym planem na resztę dni.
Któregoś razu jednak na głowę jednego z nich spadł drapieżny ptak zaduszony przez innego drapieżnika. Z dziupli wysoko zamarudziły głodne młode. Zostały wiec przygarnięte i przeniesiono je do wigwamu. Z początku dawano im mięso, a młode  nie potrafiły się ogarnąć w tak dużym terenie. Trzeba było powsadzać je do koszyka. Młode sowy wiecznie głodne rosły i po jakimś czasie przeniesiono je na nieopodal przywrócone drzewo które ułamało się w połowie swojej wysokości. Młode przyzwyczajone już do zgiełku obozu z chęcią ćwiczyły skrzydła czy to na drzewie czy razem z psami wspólnie uganiającymi się za polnymi myszami i jaszczurkami. Zabawa i polowanie świetnie wychodziły. W końcu gdy podopieczni wyrośli z puchu obaj indianie przyłożyli się do wychowania rozrabiaków i nauczenia sówek,  że są ptakami, a nie psami bo bieganie szło im tak samo dobrze jak darcie dziobów w nocy i za dnia razem z czworonożnymi pupilami. Niektórzy mieli tego powyżej uszu.
Sowy za jakiś czas wróciły lecz nie same. Dobre warunki i brak strachu przed człowiekiem sprawiły, że gryzonie w okolicy nie miały szans.
Czesio bywało, że bracia spotykali się z nimi o zachodzie słońca lub bladym świtem. Witały się czule czasem z gryzoniem w dziobie. Jeden z nich zażartował, że gdyby oswoili rybołowy zawsze mieliby dziennie podarowaną świeżą rybę.
Czasem to co nieplanowane spada nagle na głowę i nie musi być problemem. Czasem chęć pomocy wystarczy by pomoc zwierzętom porzuconym przez los.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *