previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Shadow
Slider

Dziennik The West

Tkaczka futer mocy

Córka Wiaronogiego uparła się by siedzieć przy skórach. W wolnych chwilach zbierała różne rzeczy do ich upiększania. Czasem wystarczyły pióra, a czasem kaptury były z rogami, łbami niedźwiedzi lub połączone
z innymi futrami.
Razu jednego potrafiła wskoczyć na dzikiego konia lub jelenia i pognać nim do innych wiosek, gdzie dalej robiła futra.
Wstąpiła raz do chatki nawiedzonego staruszka, który powiedział jej, że będzie mieć długie życie i by podążała na zachód. Cokolwiek znajdzie, przyda jej się. Panna, nie czekając obrała kierunek i napotkała pustą wioskę.
Nie mogła się oprzeć by nie stworzyć nowego futra. Gdy ukończyła dzieło, pasowało na wojownika. Zmęczona zasnęła, a gdy się obudziła stał koło niej Indianin o złej twarzy. Zawołał kogoś, a ktoś przyszedł wraz
z wodzem. Wódz zobaczył dziewczynę i futro. Ona zaś zlękniona zdobyła się na ostatni odważny krok i podała mu futro.
Wódz popatrzył na gest, wziął futro i założył je. Pasowało, a on zaczął się śmiać. Sięgnął do paska od spodni
i odwiązał mały mieszek, który coś miał w środku.
Puszczono ją bez słowa, bo prezent przypadł wszystkim, którzy widzieli przechadzającego się wodza.
Miała ogromne szczęście wychodząc cało z plemienia, które zwykle polowało na wszystko co się rusza i to bez wyjątku.
W swoim namiocie sprawdziła co jej dano. Rozwiązała sznurki i jej oczom ukazała się mała piszczałka.
Któregoś poranka użyła jej i nasłuchiwała, ale nic się nie stało. Znów zagwizdała i tym razem zaskoczyło ją, że coś ją wącha. Odwróciła się i zobaczyła stworzenie o rogach, mocnym pysku, masywnej posturze, mające gęstą ciemną sierść. Zwierze patrzyło przekrwionymi ślepiami i zaczęło się drapać. Widać było, że zmienia sierść z zimowej na letnią. Pomogła mu jak umiała. Zwierzę po czasie znudziło się jej obecnością i pobiegło
w sobie znanym kierunku.
Z całego naręcza kępek sierści postanowiła zrobić ozdoby do futer. Gdy skończyła oddala dzieło wodzowi, ten zaś pochwalił ja za dar i zapamiętał.
Razu pewnego dzikie wędrowne plemię zabłądziło na teren jej wioski.
Ich wódz zobaczył dziewczynę z obcego plemienia głaszczącą jego czarnego zwierzaka. Wyczesywała z niego futro na dywan.
Wódz stwierdził, że to ta sama wystraszona dziewczyna, którą kiedyś spotkał. Jego wojsko ominęło tę wioskę nie niepokojąc śpiących mieszkańców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *