previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Shadow
Slider


Dziennik The West

Wolne danie

Porządki trwały cały dzień na tyle intensywnie, że przywołano kilku ludzi do czyszczenia wszystkich pomieszczeń. Z rana Indianin zdążył jeszcze zajrzeć do piwniczki i wyrzucił cały zapas alkoholu. Gdy przyszedł kucharz Indianin ćwierkał i wydawał polecenia swoim leśnym przyjaciołom. Przyniesiono mu specjały ostatniego dnia. Miało przekonać kapitana, że ma w okolicy wiele surowców, z których nie korzysta. Potem kucharz zajął się swoja praca, a czerwonoskóry siedział i się przyglądał. Obrał pomidory zręcznie i zrobił przecier. Dalej chciał dodawać zasuszone przyprawy ale Indianin się w kilku miejscach nie zgodził. Gdy zupa była gotowa zajęli się drugim daniem, dwa gary opuściły kuchnie.
Po wszystkim Indianin zdołał zaprosić kucharza do sprzątania. Kucharz co prawda spochmurniał, był to bowiem czas zwracania niektórych niestrawnych dań… Czas zleciał, a gdy skończyli zorientowali się, że oddano wszystkie talerze puste i nikt nie przyszedł na skargę.
Kucharz nie mógł uwierzyć, że po raz pierwszy mu się udało.
Gdy przyszedł wieczór przypomniał sobie o piwniczce jednak gdy do niej zajrzał zobaczył jedynie beczkę kapusty i kilka nieużywanych garów. Zdenerwował się i zapytał Indianina dlaczego to zrobił. Ten spokojnie na to, że pomaga mu własnie ze sobą współpracować. Dodał, że skoro nie będą wpływać skargi to alkohol mu nie potrzebny. Kucharz spąsowiał, ale umiał kalkulować i doszedł do bolesnego stwierdzenia, że obecna sytuacja jest lepsza. Nie przyznał tego otwarcie. Kolejne dni okazały się równie wymagające dla obu. Każdy wykonywał swoją pracę, uzupełnioną o wskazówki wspólnika. Zmiana przyzwyczajeń okazała się dużym wyzwaniem.
Gdy odwiedził ich kapitan już się nie sprzeczali, zastał ich razem przy gotowaniu. Podziękował za wkład w kuchnię i dania, po czym wrócił do swoich spraw.
Potem kuchnia miała nieco wolnego, gdyż dotarł główny wóz zaopatrzeniowy i gotowe produkty i racje żywnościowe zostały przydzielone.
Wolne dni kucharz spędził na wałęsaniu się po lesie i zapamiętywaniu składników leczących i roślin, które dodaje się świeże do dań jak i tych które należy suszyć.
Przyszedł czas rozstania, gdyż oboje wywiązali się z swoich obowiązków. Indianin jednak został jeszcze kilka dni. W końcu wrócił do siebie i znów pichcił nad ogniskiem, a aromat unosił się z dymem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *