bajka

Złote żurawie i Wędrowny Klan Srebrnopiórych

Istnieją w krainie Indian tereny i krainy święte, i niespotykane nigdzie indziej. Tak było nad rozległym jeziorem, gdzie organizowano doroczny potlacz plemion żurawi. Na środku jeziora rozciągała się wysepka tworząca coś w rodzaju laguny o wiele czystszej tafli. Jezioro zalewowe było dość rozległe aby żurawie z rodzinami mogły gniazdować w znacznych odległościach od siebie. Tak więc na jego środku zlatywało się ptactwo o pięknych złotych piórach. Przywilej ten nadany dawno temu przez Wielkiego Ducha był respektowany przez tylko jeden z klanów. Ów szacowne towarzystwo z innych rejonów świata miało korzenie właśnie stąd. Za karę jednak ptaki które opuściły krainę jeziora które to dawało wszystko co było potrzebne utraciły złoty kolor piór. Te które ogólnie żyły poza jeziorem, ale w jego okolicach miały pióra również inaczej zachowane. Skrzydła ich gdy słońce na nie pada są srebrne. A te z poza krainy indian białe, szare, a niekiedy czarne. Oczywiście dalsze kolory nie miały większego znaczenia, określały tylko rozwój gatunku.
By pióra srebrne nadal miały ten kolor co roku stada właśnie wracają do znajomej ich przodkom krainy by odtańczyć słynne wszędzie balety, tańce skrzydłami i innymi układami geometrycznymi jako dar dla Wielkiego Ducha i Matki Natury.
Na ostatnim zlocie jednak coś poszło wbrew oczekiwaniom. Jeziora chciały przebrodzić watahy wilków. Strażnikami jeziora był klan Srebrnopiórych, ale jeszcze nie nadciągał. Po jakimś czasie wszystkie ptaki wiedziały, że coś wisi w powietrzu, jakieś mało znane uczucie niepokoju w miejscu gdzie powinny odczuwać spokój. Wieść rozniosła się niczym podmuch wiatru, instynktownie i natychmiast.
Wilki przepływały od jednej kępy do drugiej przesuwając się w stronę głównego jeziora na jeziorze. W odpowiedzi będąc już niemal u celu grupa usłyszała znajome wycie. Główna wadera postanowiła zadomowić się na jakiś czas w ostoi żurawi. Nie znała terminu ich poklaczu, ale zbliżał się jej własny. Gdy stado już było w komplecie na niebie zafalowało tysiące skrzydeł czarnych, białych, sinych, złotych. Z przeciwległego brzegu nadleciał klan żurawi Srebrnopiórych i całe niebo rozfalowało się w tych wszystkich kolorach. Było mnóstwo powitań i hałas połączony z wyciem. Ptaki całe niemal zanurzone w złocie mocno zniżyły lot, powitały wilki i ich nowe młode. Potem jedna z grup srebrnych żurawi wskazała zwierzętom szybką i płytką powrotną drogę do lasu.
Przy zachodzie słońca obecni byli wszyscy klanowicze. Większość ptaków zaczęła brodzić z podniesionymi skrzydłami, niektóre machały nimi do znajomych dziobów obok. Nadciągnęła mgła, w niektórych miejscach rozczepiając światło. Widowisko zrzeszało tak wielkie rzesze, że przedstawienie zaczęte w środku falą rozchodziło się na wszystkie strony.
Złote ptaki lśniły z mokrym upierzeniem. Srebrne zmywały z siebie kolor ukazując metaliczne ciemnosiwe opierzenie. Tańce zakończyły się po całkowitym zachodzie. Wznowiono je gdy pełnia księżyca oświetliła niebo i scenę. Gdy księżyc schował się za chmurami znów nastała cisza. Ostatnie tango odbyło się gdy wstawał poranek. Światło oświetlało klan położony najdalej z ciemnoszarymi skrzydłami. Ptaki odwrócone tyłem i w stronę słońca łapały na skrzydła promienie, a te stawały się niczym żywe srebro. Po zakończeniu klan Srebrnopiórych od razu odleciał. Reszta jeszcze się żegnała. Przylecą tu za pół roku w święto piorunów by tańczyć o taniec deszczu i by piorunów było jak najmniej.

* Opowieść wzorowana na podstawie oryginału – “Złote żurawie” według plemienia Szoszonów

Norrtia

Zapraszamy do gry w The-West

0 razy komentowano: “Złote żurawie i Wędrowny Klan SrebrnopiórychDodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *